ero ero

koncept erogrotesek zastrzeżony. Wymyślony 21.4.10. i cały, cały mój.... (koncept. tak). erogroteska = miniatura erotyzująca z elementami groteski, które wkradają się wbrew moim najlepszym intencjom....

the idea of an erogrotesque is copyrighted (or might as well be). Thought it up today (21.4.10.), googled, and it's mine, my precioussss (idea. right). an erogrotesque = a more or less erotic drabble, with some 'grotesque' thrown in for a good measure - it keeps interfering, against my best efforts....

Gdyby ktoś nie zauważył, tłumaczenie jest dość swobodne.
If you didn't notice, the translations are... loose at best.

poniedziałek, 25 lipca 2011

to the next level

I get so smart, when in the shower. It carries me through the day. Through thoughts, ideas, what have you. Through changes.


It will be time to change. No kidding. Yes, I'm scared. I cry, I talk, I hide.


But yes, it's time.


I'll do it. I always do. Not many other things certain, but this.

And the other certain thing I will leave with - yes, that. That, and hope.


Spoken cautiously, though often. Dearly, gently, held.


Next level. Wait for me, on the other side.

niedziela, 10 lipca 2011

na wieczne, nieskończone, silne postanowienie poprawy?

Mam drugą skórę.

Od dawna mam drugą skórę, tylko nie bardzo wiem. Co z nią, i jak ją, i. Wiem skąd. To wiem.

Jeśli jest druga, musi być pierwsza. A pierwsza skóra jest cienka. Cieńsza niż oddech motyla na letnim wietrze, cieńsza niż nitka bawełny, cieńsza niż szpilki ironii, które - w obliczu rozpoetyzowanych obrazeczków - cisną mi się na usta.

Cienka. Za cienka, by żyć.

Nagość, nie do ogarnięcia. Otwarcie, nie do przejścia. Pierwotne otwarcie, pierwsze, nieświadome, nieudane, nie - dane, otwarcie z urodzenia, bez świadomości, pragnień, celów. Otwarcie, cienkie jak papier, jak cień ostrza papieru, jak cięcie na skórze. Wielkie otwarcie. Keine grenzen, without borders, bez granic.

No aż się prosi, żeby przydeptać, i poskakać! :D

Pierwsze otwarcie. Wszystko wejdzie i wyjdzie. Nie do życia, nie do życia z kimś. Za głośno! za dużo! za mocno!

Pierwsza lekcja niesprawiedliwości, czyli przetrwania: nie można oddać tak mocno, jak się otrzymuje.

Pierwsze prawo obcości: nie czuję jak inni ludzie.

Pierwszy siniak: nie pamiętam. Chyba od początku byłam sina. Niebieska, żółta, zielonkawa, wszystko pomiędzy. Obita ruchem powietrza między drzewami, obita głosem i wzrokiem zewnętrza. Nie wolno mi było oddać, nie czuję jak inni ludzie, i oni nie muszą, wcale nie muszą czuć jak ja.

Tak powstała skóra druga.

Na początku zakładałam ją tylko czasem. Jak było ciężko.

Na początku była tarczą, półpancerzem, zatyczką do uszu.

Ale zaczęła przyrastać, i zaczął się problem. Bo druga skóra nie ma drzwi.


Najpierw wysechł mi głos. Potem przestrzeń między biodrami - nim zaczęta, skończona. Brzuch i kanaliki łzowe trzymały się dzielnie, wykonując pracę za wszystko, co zamknięte. Druga skóra nie miała drzwi.

Zacisnęła się wokół mnie ciaśniej niż kaftan bezpieczeństwa, dokładniej, bliżej. Została mną - doskonale funkcjonalny suplement. Druga skóra jest androidem, imitacją normalności. Umożliwiła przetrwanie. A drogie toto było, jak cholera! Wciąż płacę, jak kredyt wzięty na mieszkanie. I mieszkam w niej jak squatter. Silniejszy wstrząs może mnie wyrzucić, nie czuję się jak w domu.

Nie czuję się.

Nie czuję.

Imitacja doznań zmysłowych funkcjonuje bez zarzutu. Opowiesz mi dowcip, i będę się śmiać! Pobijesz mnie, będę płakać! Dotkniesz mnie, odwrócę się i spytam: co jest? No co?!

Gdy zdarzy się coś naprawdę silnego, wstrząs wyrzuca mnie ze skóry. To nie wolność. Natychmiast przyrasta z powrotem, jak bumerang, jak coś na gumce. Nie brak jej sprężystości. Pod drugą skórą, znieczulenie rozprzestrzenia się jak zastrzyk. Pod narkozą, obserwuję jak druga skóra naciąga się z powrotem, wygładza na mojej twarzy.

Druga skóra nie ma drzwi.



Nie chcę wychodzić ze skóry. Świat na zewnątrz jest silny, bez świadomości własnej siły. Wszystko uderza z coraz większą prędkością, mimowolnie, bez złych intencji. Nie chcę być kukłą do bicia, rzucaną przez kolejne uderzenia, z prawa na lewo. Nie chcę wchodzić na ring.

Skóra nie jest zła. Jest konieczna. Nie umiem poza nią żyć.

Ale wciąż walczę. Dzień w dzień, wycinam w niej otwór na usta. Oczy mam na wierzchu, zawsze, zawsze bezbronne. Przed intensywnością mojego wzroku nie musiałam chronić otoczenia. To tylko mój głos, który teraz gotuje się pod skórą, był przedmiotem lęku zewnętrza. Ten głos jest za potężny, żeby z nim żyć w skórze, zbyt mocny, by go tu zatrzymać.

Mam drugą skórę. Ona ma mnie. Otwieram sobie drzwi - czasem naturalnie, czasem aktem woli. Czasem drzwi kołyszą się, jakbym mrugała powieką. Czasem ktoś się dziwi, że tam jest coś pod spodem, czerwone.

Mam drugą skórę. Mam się bać?

poniedziałek, 30 maja 2011

these are the times

there are times of special
meaning. transformations that
take us not by surprise
but by the hair, dragging
pulling into the vortex
of feelings, whirlwind of
reluctant change. and the more things change
the more they stay changed? can't
find my way through old
names, feelings, proverbs, wisdom of
peoples, when however wordy
it is my life I am
attempting to live, create
and my life, contrary to this firmly embedded
assumption of mine, is more, is
way more than
words. and here I am, dosing myself with
plots, to keep from kicking and
screaming, slowing down the
necessary replication of cells
of thought. because when the solutions
finally emerge, they're simple, they're
thoughts that I've seen before, had before
only too quiet to get
through. And so, finally, I realize
this time, this body, this mind
and hope, again, that there's something left
of time, so that I
can do my best, before getting hit
by a falling
star of frustration

[like a brick from a window
on a spring morning
fated and random
depending on language
and spaces you leave
in between]

sobota, 30 kwietnia 2011

sometimes we kiss, and

Sometimes he
keeps his eyes open, when we kiss. I wonder why,
observing this from beneath
lowered lashes. Does he fear
missing a trick or being tricked by
some duplicity on my part? my concealed
boredom, or malice or maybe
indifference? or is it - perhaps - a hunger to
inhale it all? or does he seek
my awareness, connection I deny
shutting my eyes? I wonder at this.
I wonder if. I wonder now, of
course, cause when we kiss
the wonder of this (being this, having this)
just takes my breath away, and yes, his gaze
does it too. And while I love the heat
contained in it, I do like it best
when his eyes slide to a close - not quite willing
that loss of sight, but sighs make up for
a lot, and yes, yes, yes to those trembling lashes
- the gentlest caress.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

way to the heart - dialogue of special gender awareness

R: [eyes closed in bliss, savouring] There's some truth in that "way to the heart goes through stomach" proverb.
M: I think it was "way to man's heart" actually, dear.
R: [blinks] ...
R: Whatever. [digs back into her food]

niedziela, 3 kwietnia 2011

post-it note built on mis-take

please don't misuse
the miss-yous. They are what
is meant to be a beauty of the later, of
joys to come. 'longing is the virginity
of happiness'. please don't misuse
as musings of longing should be the
active, the pre-eve of wonder. please don't mis-,
understand that. please. I will erect
a sign for myself, a sign for others - all
because missing and misuse
should never, ever
be confused,
my love i miss you, but i won't
- to mess up, i refuse.

piątek, 1 kwietnia 2011

I send him out for sweet sweet wine and think of scare of falling
I send him out for dry wine, and I wait the sound of calling
me on my phone, I'm not alone, I'm getting used to skin to skin
to mouth to mouth moth to the flame then I'm remade, all in the name
of words translated, words that flow and change beside my pillow.